środa, 23 czerwca 2010
Szczęśliwa do własnych granic.
Poczułam się kochana. Miłe uczucie. Tak okropnie miłe, że aż niemożliwe. Nie wierzę w to, że jutro ostatni dzień szkoły, a w piątek zakończenie roku, a w sobotę wakacje. Poprostu w to nie wierzę. To niemożliwe. Czy mi się wydaję, czy ostatnio niemożliwe stało się możliwym? Tylko jednej rzeczy nie zmienię. Jedna rzecz. Ona na zawsze pozostanie niemożliwą. Ale to nic. Mam przyjaciół? Zawsze tego chciałam. Dostałam co chciałam. Jestem szczęściwa. Nie absolutnie, bo takiego szczęścia nie da się osiągnąć. Ale szczęśliwa. Do granicy, którą sobie wyznaczyłam.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz