sobota, 26 czerwca 2010
Kocham ten stan.
Byłyśmy dzisiaj na czereśniach. I było świetnie! Oczywiście, jakżesz by inaczej? Poprostu trzeba trafić na swoich. A potem już nie 'łyśmy' ale 'liśmy' na dworze. Zaliczyliśmy mega spacer, i bezcelową przygodę życia czyt. wspięcie się na jakieś bloczki. Moja dłoń zakrwawiła. Przed chwilą walnęłam nią 2 razy w ścianę, gdyż zapomniałam o zranieniu i polała się krew. Na szczęście biała ściana- pozostała biała ;d. Jak się okazuje już niedługo wyjazd mój do Władysławowa ze Szmytkensem. No rzeczywiście. Nie myślałam o tym. Muszę się przygotować. Kiedy otrzymam 7 stów biorę się za siebię i ruszam na zakuupy! Tiaa. Kocham ten stan! ;)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz