"...Pewnego dnia zaczęło padać. Padało rano, popołudniu, wieczorem i w nocy. Następnego dnia też padało. Padało bez przerwy." Staram się trzymać resztki optymizmu, utkwione we mnie głęboko i szukam jakiejkolwiek motywacji życiowej. Naprawdę mi jej brak. Chyba nie będzie paska. Żeby go mieć trzeba pracować. A ja leżę na laurach. 15 maja w sobotę odbył się festyn. Było tak jakoś.. sympatycznie? ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz