środa, 14 kwietnia 2010

To love you, before your eyes run dry.

Hmm.. Dzisiaj miałam ciekawy dzień :D. Nieciekawie się zaczął. Albowiem dwoma sprawdzianami, na dodatek z matmy i fizyki. Ale dałam radę, więc nie ma tu co płakać. Na angielskim było śmiesznie, na historii nudno a na WF-ie nijako. Byłyśmy z panią na poczcie :D. Pogadałam sobie z panią odzywającą się w słuchawce.
-Wsadź kartę.
-A sama sobie wsadź! [śmiech]
Taak.. ja i moje "upośledzenie" psychiczne. Pozytywne myślę. I jeszcze ten telefon.
-Adrian wiem, że to ty!
-Kto ty? [ojaniemogę!]
*Okazało się, że to nie mój brat. Ciekawe więc kto :o
Za to u babci było znowu nudno. I zaczął padać deszcz -.- I pada aż do teraz. Pada i pada. Napisałam charakterystykę i wiem, że wyszła beznadziejnie. Przecież to i tak miała być tylko próba!
W głowie mi wciąż gra piosenka Skins-Wire to wire, z której wycinek jest w tytule.
I tak jeszcze na zakończenie: Pozdrawiam was wszystkich, wierni nieistniejący czytelnicy! :D :**

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz